Bardzo często znajdziecie się w sytuacji, kiedy będzie trzeba wykorzystać umiejętnosc pływania tyłem, z podniesionymi do góry sterami. Czyli tak jak na zdjęciu. Dlaczego?
1) Bo jest to jedyny w pełni bezpieczny sposób dobicia do brzegu z wiatrem, nawet przy silnym przyboju.
Żegluga, a raczej spływanie w dryfie stojąc pod wiatr z obciążonymi dziobami, wybranym grotem oraz podniesionymi sterami pozwoli wam wiechać na plażę bez ryzyka złamania płetwy, wywrócenia łodzi przez falę i gwałtowny podmuch. Ważne jest też, że taki sposób dobijania nie niszczy sprzętu. Kto kiedykolwiek walczył z łódką stojąca bokiem nawet w niewielkim przyboju wie, że siły dizłające na katamaran oraz fiuria z jaką żywioł tłucze nim o dno są przerażające.
2) Jest to również bardzo elegancki sposób odchodzenia od brzegu przy słabym i umiarkowanym wietrze odpychającym oraz jedyny bezpieczny sposób odejścia od brzegu przy silnym wietrze.
Pozycja ta pozwala cały czas stać łódce w linii wiatru i spokojnie oddalać się lub zbliżać od brzegu, pomostu czy innej przeszkody. Trudno sobie wyobrazić postawienie katamaranu na połówce czy baksztagu w przyboju i odpłynięcia przy odpychającym wietrze. Powiecie, że skoro wiatr jest od brzegu, to woda powinna być płaska. Tak, powinna, ale czasem nie jest, np. po długim sztormie.
W tej pozycji można też śmiało wypływać i dobijać w przypadku, gdy dno jest nierówne, z kamieniami lub muldami (tak jak to jest koło molo w Sopocie). W bezpieczny sposób nie narażając płetw (bo sa nad wodą) powoli przesuwamy się z niewielkim zanurzeniem. Warto też wiedzieć, że płynięcie do przodu z płetwami nie całkiem opuszczonumi nawet przy umiarkowanym wietzre może doprowadzić do ich złamania – tak duże sa wtedy siły na sterach.
Jak się to robi w praktyce?
Manewr ten wymaga sporej sprawności, poczucia równowagi… i dobrych butów. W skrócie wygląda to tak, że stawiamy łódkę dziobami do wiatru (na brzegu lub w bezpiecznej odległości gdy dobijamy). Sternik wyjmuje płetwy z wody (uwaga, musza zaskoczyć blokady!), zbiera wózek grota na środek belki (grot jest luźno wybrany) i z szotami w ręku przechodzi na sam dziób nawietrznego pływaka (nawietrzny to ten przeciwny do brzucha w żaglu). Załogant zaś luzuje foka i koniecznie kanigam i przechodzi trzymając w ręku róg szotowy foka na zawietrzny dziób. Na Hobie 16 oba pokłady dziobowe będa już na powierzchni wody. lub nawet po wodą. I o to chodzi. Patrząc z boku na środek oporu bocznego łódki iśrodek ożaglowania widac wyraźnie, że mamy bardzo silny moment prostujący. A po ludzku – katamaran ze swoim wybranym grotem i swobodnymi rufami (grot musi byc cały czas wybrany na środku, stery w górze) będzie ustawiał się z wiatrem jak wimpelek.
Czy da się sterować tak dryfującą łódką?
Owszem, załogant i sternik mogą sobie podawać róg szotowy foka i tworząc wygięty od wiatru, pracujący na wstecznym “balon” mogą przesuwać dzioby względem wiatru. Nieco korygujemy zatem kierunek dryfu. NAleży jednak pamiętac, że w takiej pozycji będziemy płynąc tylko tam, dokąd wieje wiatr. Czyli sporego wyczucia wymaga określenie momentu, w którym musimy stanąc do wiatru. Warto obserwować np. flagi powiewające na brzegu czy inne wskaźniki kierunku wiatru.
Uwaga:
W przypadku silnych fal nie da się ustać na dziobach, nawet trzymając się sztagu. Wtedy można usiąść na dziobach, z nogami na pływaku, siedzimy oczywiście w kierunku rufy.
Gdy mamy zbyt dużą szybkosc lub gdy chcemy zmienić kierunek dryfowania możemy usiąść okrakiem na pływaku – nogi w wodzie będą skutecznie hamowały. Gdy zrobi to jedna osoba, to kat zacznie skręcac się.

Sport Sailing
Task Travel Team
Patron medialny
Patron medialny
Patron medialny


